Jeśli nie najlepiej myśleliście o podwórkowych psach – odszczekajcie wszystko. Nadchodzi Karmelek. Mały szczeniak, który koi nerwy, łagodzi obyczaje i roztapia najtwardsze serca – ale nie chce spędzić pieskiego życia, więc szuka czegoś, czym mógłby się podzielić. I znajduje to w sobie. W historii Marty Guśniowskiej jest lekkość i frajda, ale też niemal niezauważalne, gdzieniegdzie tylko wychylające się pouczające puenty.

Tekst został nagrodzony na 28. Konkursie na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży organizowanym przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu w 2017 roku.

 

***

Marta Guśniowska swoim uroczym i mądrym tekstem udowadnia, że rymowane bajki wcale nie odeszły do lamusa, tylko niewielu jest autorów, którzy są w stanie się z tym gatunkiem zmierzyć. Jestem przekonana, że z kundelkiem Karmelkiemzaprzyjaźnią się zarówno dzieci, jak i ich rodzice!

Anna Onichimowska

Karmelek, uroczy szczeniaczek, który mieszka w wiejskiej zagrodzie, poszukuje w sobie… talentu. Czegoś, czym mógłby się podzielić. Czegoś, na czym inni mogliby skorzystać. W tym celu spaceruje po podwórku, gdzie odkrywa, że krowa, owca, kogut i kura obdarzone są porządnymi, przydatnymi umiejętnościami, a on sam – no właśnie? Jaki talent może mieć szczeniak?

Guśniowska wydobywa z małego nieporadnego pieska to, co w nim najpiękniejsze – dobre serce i zaufanie, którym obdarza człowieka, co czyni z niego wspaniałego przyjaciela – a to, jak się zdaje,
talent przewyższający dawanie mleka, wełnę na sweter czy umiejętność budzenia o świcie całej wsi. Droga Karmelka do zrozumienia, co naprawdę się liczy, jest drogą niełatwą i pełną rozczarowań – maluch musi spróbować wielu rzeczy i wiele z nich musi mu się nie udać, żeby mógł odkryć, do czego naprawdę jest stworzony. Ale dla czytelnika to okazja do zrozumienia, co jest ważne i czy naprawdę wszyscy powinniśmy być tacy sami?

Co więcej – mamy to do czynienia z pouczającą historią społecznego odrzutka, który nie potrafi odnaleźć się w grupie i jest przez nią wykluczany – tym bardziej z „Karmelkiem” powinni zapoznać się zarówno wszyscy rodzice, jak i dzieci – Marta Guśniowska w niebanalny i subtelny sposób podsuwa refleksje na temat zawierania dziecięcych przyjaźni i ratowania towarzyskich sytuacji beznadziejnych. W „Karmelku” czytelnicy pokochają lekkość i frajdę, jaką daje ta lektura, ale też niemal niezauważalne, gdzieniegdzie tylko wychylające się pouczające puenty. Marta Guśniowska znalazła odpowiednią formę by te małe, szczenięce rozterki opowiedzieć – formę lekkiego wiersza, niewymuszoną i odwołującą się do szkolnych rymów. Prawdopodobnie najodpowiedniejszą, aby
trafić do najmłodszych czytelników. Co więcej, doskonale uzupełniły ją ilustracje Roberta Romanowicza – hiperkorolowe, bardzo ekspresyjne, stanowiące właściwie równorzędną część tej
historii. Znać w tej kresce wspomnienia rysunków choćby z „A niech to Gęś kopnie”, jednego z bestsellerów powstałych nakładem tego samego trio – Marta Guśniowska, Robert Romanowicz i
Wydawnictwo TASHKA.

Czy „Karmelek” powtórzy sukces ukochanej przez czytelników Gęsi? Możliwe, tym bardziej, że tekst już został nagrodzony – na 28. Konkursie na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży organizowanym przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu w 2017 roku. Zbiera też grono teatromanów, bo na teatralnych deskach można już Karmelka oglądać – szczeniak miał swoją prapremierę w Zdrojowym Teatrze Animacji, ale szczeka też m.in. w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu.

Tego pieska wprost nie da się nie lubić – to jedna z najbardziej szczerych i otwartych postaci zrodzonych piórem Marty Guśniowskiej. „Karmelka” nie może zabraknąć w domowej biblioteczce –
jest jak plasterek na rany i smutki, dlatego będzie świetną lekturą na dobranoc – ukoi wszystkie nerwy.

Karolina Obszyńska